Przejdź do treści
Krzysztof
Orlicz
Menu
Krzysztof Orlicz / O mnie

Generuję
problemy.

O ciekawości, tworzeniu, zmianie i prawie do wyboru własnej drogi.

Tak od lat odpowiadam, kiedy ktoś pyta mnie, czym się zajmuję.

Nie dlatego, że szczególnie lubię komplikować życie. Po prostu trudno mi przejść obojętnie obok czegoś, co mogłoby działać lepiej: procesu, który zabiera ludziom czas, narzędzia, które nie spełnia swojego zadania, albo możliwości, z której nikt jeszcze nie korzysta.

Najczęściej zaczyna się od prostego pytania: dlaczego? Potem próbuję zrozumieć przyczynę, sprawdzam założenia i szukam innej drogi. Czasem się mylę. Wtedy poprawiam. Nie jestem przywiązany do własnej nieomylności... Przynajmniej bardzo się staram.

Ciekawość była pierwsza.

Kiedy byłem dzieciakiem, uczyłem się angielskiego z papierowym słownikiem przed monitorem Commodore 64. Chciałem zrozumieć, co dzieje się w Pirates! Sida Meiera. Później pomagały mi książki i kreskówki oglądane w oryginale. Nie miałem wielkiego planu edukacyjnego. Miałem ciekawość i świat, który chciałem zrozumieć.

Podobnie zaczęła się moja praca zawodowa. Po dziesiątkach wysłanych CV trafiłem do firmy informatycznej niemal przypadkiem. Dostałem podręcznik, system do planowania produkcji i sporą swobodę eksperymentowania. Pierwszy model zbudowałem dla produkcji wina. Tylko dla własnej satysfakcji. Potem przyszli prawdziwi klienci, trudne procesy produkcyjne, nowe produkty i coraz większa odpowiedzialność.

Z czasem zostałem głównym inżynierem, a później członkiem zarządu firmy informatycznej. Nie był to starannie zaplanowany marsz po stanowiska. Raczej seria okazji, błędów, odkryć i ogromnej pracy.

Technologia to dopiero początek.

Dziś zawodowo zajmuję się transformacją cyfrową. Gdy pracowałem po stronie dostawcy, sądziłem, że wystarczy dobrze rozpoznać problem, wybrać rozwiązanie i je wdrożyć. Praca wewnątrz organizacji nauczyła mnie, jak bardzo był to uproszczony obraz.

Można kupić świetny system i niczego naprawdę nie zmienić. Można też przygotować niewielkie narzędzie, dzięki któremu ktoś po raz pierwszy zobaczy swój proces inaczej i od tego zacznie się rzeczywista zmiana.

Coraz bardziej interesują mnie właśnie te chwile: kiedy ludzie odkrywają nowe możliwości, zaczynają zadawać inne pytania i sami decydują, co chcą zrobić dalej. Technologia ma im w tym pomagać, a nie zastępować ich myślenie.

Ale nie żyję samą pracą.

Od dzieciństwa opowiadam historie. Kiedy bawiłem się figurkami G.I. Joe i He-Mana, ich przygody miały fabułę. Kiedy skończyłem czytać Chłopców z Placu Broni, napisałem własną kontynuację. Z czasem przyszły opowiadania, światy, bohaterowie, którzy potrafili zaskoczyć nawet mnie.

Piszę, ponieważ tworzenie daje mi radość. Nie potrzebuję do tego widowni. Lubię moment, w którym z jednego pytania wyrasta scena, z jednej sceny mit, a z mitu cały świat.

Samodzielnie wydałem pierwszy tom Alchemii — książki o pracy nad sobą i przechodzeniu własnej transmutacji. Dziś rozwijam również sagę fantasy Forgebound oraz Codex Liberationis, filozoficzne rozważania o wolności, wyborze i prawie do odmowy. To różne projekty, ale we wszystkich próbuję odkrywać to, czego jeszcze nie rozumiem.

Nie musisz się ze mną zgadzać.

Nie znoszę marnowania potencjału. Gdy widzę, że człowiek lub organizacja mogliby zrobić coś więcej, mam ochotę pokazać im tę możliwość. Postanowiłem jednak, że nie będę decydować za innych. Każdy może świadomie wybrać dowolną drogę i ma do tego pełne prawo. Staram się żyć zgodnie z zasadami opisanymi w Codex Liberationis.

Podobnie podchodzę do własnych przekonań. Wiedza nie zwalnia z pokory, a przekonanie o własnej racji nie zastępuje faktów. Jeśli pokażesz mi, gdzie się pomyliłem, spróbuję to poprawić. Klarowność to moja największa wartość w życiu.

Na początku Alchemii przywołałem Kalama Suttę, a potem dopisałem własną prośbę do czytelnika:

Nie przyjmuj na wiarę tego, co napisałem czy powiedziałem, nie traktuj tego jako prawdy oświeconej ani słów z niebios. Doświadcz tego sam i wtedy zdecyduj, czy jest to dla Ciebie dobre.

Krzysztof Orlicz, Alchemia, tom I

Ta zasada pasuje również tutaj. Mogę opowiedzieć Ci, kim jestem, pokazać, co robię i dlaczego mnie to ciekawi. Nie musisz za mną podążać.

Może nasze drogi pobiegną przez chwilę obok siebie. Może znajdziesz tu myśl, która pomoże Ci zrobić coś własnego. A może po prostu pójdziesz dalej. Wszystkie te możliwości są w porządku.

Chciałbym, żeby świat był choć odrobinę lepszy. Jeśli mogę dołożyć do niego choćby małą iskrę inspiracji, to wszystko inne było tego warte.